Dzięki mojej poprawce do ustawy o finansowaniu partii politycznych tylko w zeszłej kadencji zaoszczędziliśmy 200 milionów publicznych pieniędzy. Czas całkowicie zlikwidować finansowanie partii z budżetu.

Ogłoszone przez Bronisława Komorskiego referendum jest okazją do rozstrzygnięcia przez obywateli niezwykle ważnych kwestii, jakimi są: sposób wybierania posłów, finansowanie partii politycznych z pieniędzy podatników oraz rozstrzyganie na korzyść obywateli interpretacji przepisów prawa podatkowego.

Od odpowiedzi na pytanie referendalne w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych będzie zależało, czy nadal o kształcie list wyborczych będą decydowały partie polityczne czy sami obywatele.

Platforma Obywatelska, w odróżnieniu od PiS oraz innych głównych partii politycznych, od początku swojego istnienia postuluje wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych. Wprowadziliśmy JOWy w Senacie i samorządach gminnych (za wyjątkiem miast na prawach powiatu). Te zmiany bowiem, w przeciwieństwie do wyborów sejmowych, nie wymagały nowelizacji Konstytucji. Przez lata nie było jednak szans, aby uzyskać dla idei JOW w wyborach do Sejmu większości parlamentarnej, niezbędnej do zmiany Konstytucji. Referendum daje nam wreszcie taką możliwość. Już 6 września, to Polacy ponad głowami polityków, mogą zadecydować jak chcą wybierać swoich przedstawicieli do Sejmu.

W systemie JOW każdy obywatel może wystartować w wyborach. Nie będzie się musiał starać się o wpisanie na listę przez partie polityczne. Same partie z kolei będą musiały całkowicie zmienić filozofię wyłaniania kandydatów do parlamentu. Będą zmuszone do zaproszenia do startu ludzi znanych i aktywnych w swoich środowiskach. Jest szansa, że w krótkim czasie znaczna część polityków będzie musiała ustąpić miejsca społecznikom, żyjącym problemami swoich lokalnych wspólnot.

JOWy spowodują drastyczne zmniejszenie terytorialne okręgów wyborczych. Tym samym straci na znaczeniu kampania wyborcza prowadzona w telewizji i radio oraz na wielkopowierzchniowych nośnikach reklamowych. Szansę uzyskają ci kandydaci, którzy stale pracują w swoich okręgach i pozostają w bezpośrednim kontakcie z wyborcami. Dzisiaj okręgiem, z którego wybieramy posłów jest cały Poznań i Powiat Poznański. Po wprowadzeniu JOWów, okręg będzie wielkości poznańskiej dzielnicy lub kilku podpoznańskich gmin. Tym samym wybory parlamentarne – jak chodzi o wielkość okręgów – staną się podobne do wyborów samorządowych. Kandydat będzie musiał być blisko wyborców, znać ich problemy, interweniować na bieżąco w ich sprawach.

W jednomandatowym systemie wyborczym Polacy będą sprawować bezpośredni nadzór na wykonywaniem mandatu przez parlamentarzystę. Możliwość weryfikacji kandydatów w procesie wyborczym nie jest fikcją ale stanowi realne narzędzie obywatelskiej kontroli władzy.

JOWy stabilizują system polityczny państwa, eliminując ugrupowania skrajne. Pozwalają również na sprawne wyłonienie rządowej większości, bez konieczności uciekania się do karkołomnych często koalicji. Rządzący biorą na siebie pełną odpowiedzialność za swoje rządy, bez możliwości zrzucania winy na koalicjantów.

Kolejnym zagadnieniem referendalnym jest finansowanie partii politycznych z budżetu państwa. Dzisiaj pieniądze z naszych podatków są przekazywane partiom politycznym z automatu a kontrola ich wydatkowania jest czysto iluzoryczna. Ponadto każdy obywatel, czy tego chce czy nie, musi płacić na wszystkie partie polityczne, nie tylko na te, które obdarza zaufaniem i poparciem. Kilka lat, temu dzięki mojej poprawce do ustawy o finansowaniu partii politycznych udało się zabrać partiom 50 milionów złotych rocznie. W zeszłej kadencji dzięki tej poprawce zaoszczędziliśmy 200 milionów złotych. Teraz w ręku obywateli pozostaje kwestia, czy w ogóle utrzymać finansowanie z pieniędzy publicznych. Zaoszczędzone pieniądze mogą pójść na żłobki, szkoły, przedszkola lub drogi a nie na kampanie wyborcze.

Trzecim zagadnieniem jest rozstrzyganie wątpliwości przy interpretacji przepisów na korzyść podatnika. Co prawda uchwalona niedawno dzięki PO nowelizacja Ordynacji podatkowej już takie postanowienia zawiera, jednak wyraźny sygnał w referendum może skutecznie powstrzymać polityków w przyszłości przed zakusami powrotu do mniej korzystnych dla obywateli rozwiązań.

Już w niedzielę 6 września dokonamy przy referendalnej urnie ważnych wyborów co do przyszłości Polski. Jednak aby wynik referendum był dla prawodawców wiążący, musi w nim wziąć udział co najmniej połowa obywateli uprawnionych do głosowania. Nie zmarnujmy tej szansy. Następna może się przez długi czas nie nadarzyć. Idźmy do referendum 6 września.